Zwiedzanie zaczęliśmy od spacerów w słynnym Greenwich oraz biznesowej dzielnicy Canary Wharf. Podziwialiśmy legendarny żaglowiec Cutty Sark, tunel graffiti, panoramę miasta w dzielnicy Westminster, a także zwiedziliśmy słynne opactwo Westminster Abbey. Trzeba przyznać, że onieśmieliło nas ono swoim ogromem. Mimo tłoku udało nam się zobaczyć nie tylko słynny tron koronacyjny, groby poetów i pisarzy, naukowców, królów i królowych, ale również najstarsze drzwi w Londynie. Później w ciągu dnia byliśmy też na Trafalgar Square, przeszliśmy przez kolorowe Chinatown do tętniącego życiem Leicester Square w dzielnicy kin i teatrów West End. Potem udaliśmy się do hotelu na zasłużony odpoczynek. Ci, których nie zmęczyła długa podróż, zwiedzanie i upał, udali się na wieczorny spacer do ruin opactwa w Barking. Ufundowane w 666 r. n.e. stało się domem dla króla Wilhelma Zdobywcy zanim zbudowano dla niego twierdzę Tower. Jednego dnia udało nam się zatem zobaczyć i miejsce jego koronacji, jak i zamieszkania.
Celem naszego kolejnego dnia był York – miasto założone przez Rzymian w północnej Anglii. Spacerowaliśmy po jego murach obronnych, zachwycaliśmy się średniowieczną uliczką rzeźników zwaną The Shambles i przede wszystkim zwiedziliśmy największą w Anglii i jedną z największych w północnej Europie gotycką katedrę York Minster. Sprawdziliśmy – nie zmieściła się w całości na żadnym zdjęciu.
Niedziela minęła nam pod znakiem gór i jeziora Loch Ness. Chociaż spędziliśmy cały dzień w podróży to mieliśmy okazję zobaczyć serce Szkocji – jej zapierające dech w piersiach Highlands. Poszliśmy na spacer w znanej choćby z filmów Skyfall, Rob Roy czy Braveheart malowniczej dolinie Glen Coe. Podziwialiśmy szczyty Trzech Sióstr, ale Ben Nevis – najwyższa góra Szkocji oraz całych Wysp Brytyjskich – nie była dla nas łaskawa i okryła się mgłą. Ruiny zamku Urquhart ulokowane na zachodnim brzegu jeziora Loch Ness skradły nasze serca. W ciemnych wodach jeziora nie dostrzegliśmy legendarnego Nessie, jednak i tak przywieźliśmy stamtąd masę zdjęć. Na koniec dnia zobaczyliśmy również wiadukt Glenfinnan, którym można dotrzeć do Hogwartu, a także urocze miasteczko Fort William, z którego z kolei można rozpoczynać wędrówki na Ben Nevis.
W poniedziałek odwiedziliśmy stolicę Szkocji. Edynburg ugościł nas piękną pogodą, wspaniałą architekturą i niepowtarzalną atmosferą. Zwiedzanie zaczęliśmy od wizyty na królewskim jachcie Royal Britannia. Z wielką ciekawością oglądaliśmy wszystkie udostępnione pomieszczenia od królewskich sypialni i sali balowej, poprzez kajuty marynarzy, aż po szpital i maszynownię. Statek zakończył swoją służbę w grudniu 1997 roku, wtedy też królowa Elżbieta II przebywała na nim po raz ostatni. Jego pokład opuściła dokładnie o 15:01 i dlatego wszystkie zegarki na statku zatrzymane są na tej godzinie. Następnie udaliśmy się na spacer Królewską Milą od pałacu królewskiego Holyrood aż po górujący nad miastem i zbudowany na szczycie wygasłego wulkanu zamek. Choć zamek nie jest już siedzibą kamienia koronacyjnego Królów Szkocji (Stone of Scone) zwanego też Kamieniem Przeznaczenia, zachwyca swoim położeniem oraz sposobem w jaki oddaje hołd szkockim bohaterom. Brawa dla uczestników naszej wycieczki, którzy uzyskali od pracowników zamku informacje na temat nowego miejsca przechowywania Kamienia 😊. Chwilę zadumy przeżyliśmy przy pomniku generała Stanisława Maczka – twórcy polskiej 1. Dywizji Pancernej, bohatera I i II wojny światowej, wybitnego dowódcy i stratega, odznaczonego Orderem Virtuti Militari, który wraz ze swoimi żołnierzami wyzwolił m.in. holenderską Bredę i wykazał się niezwykłym męstwem w bitwie pod Falaise w Normandii. Nie sposób wymienić tu wszystkich zasług tego niesamowitego człowieka. Tak wyjątkowy dzień zasługiwał na wyjątkowe zakończenie, dlatego wieczorem udaliśmy się na wzgórze Calton, żeby podziwiać zachód słońca nad zatoką Firth of Forth. Było magicznie.
Z Edynburga nocą przejechaliśmy do Oxfordu, gdzie zwiedziliśmy miasteczko oraz Christ Church – jedno z kolegiów wchodzące w skład najstarszego anglojęzycznego uniwersytetu na świecie. Wśród jego absolwentów jest m.in. trzynastu premierów Wielkiej Brytanii. Zarówno kolegium jak i jego kaplica będąca jednocześnie katedrą kościoła anglikańskiego zrobiły na nas duże wrażenie.
Kolejnego dnia znów zawitaliśmy do Londynu. Tym razem udaliśmy się do Tower, która w swojej historii służyła jako twierdza, rezydencja królewska, więzienie, a nawet zoo. Dziś jako muzeum jest atrakcją dla turystów chcących zobaczyć zbroje, broń, miejsce straceń, salę tortur czy napisy wydrapane przez więźniów na ścianach. Z zewnątrz obejrzeliśmy katedrę Św. Pawła, a z kładki spacerowej Millenium Bridge teatr szekspirowski The Globe, galerię narodową sztuki nowoczesnej i współczesnej Tate Modern. Następnie zawitaliśmy w progi Muzeum Historii Naturalnej. Wielu z nas czekało na ten moment od początku wycieczki 😊. Skamieliny, dinozaury, minerały, krzemiany, radioaktywny uran, zwierzęta, wulkany czy po prostu odpoczynek – każdy z nas znalazł tam coś dla siebie. Po wizycie w Muzeum przyszedł czas na spacer przez najstarszy park królewski w Londynie czyli St. James’s Park, którego malownicze ścieżki doprowadziły nas do Pałacu Buckingham. Posiłek i zakup pamiątek na słynnej Oxford Street zakończyły nasz pobyt w stolicy Zjednoczonego Królestwa.